W Zachodniopomorskiem nie ma zgody na likwidację Ministerstwa Gospodarki Morskiej. Zmniejszenie liczby resortów
zapowiada PO, która wygrała wybory. Ludzie z branży morskiej poznali już jednak siłę własnego ministra. Twierdzą również, iż MGM jest zgodne ze strukturą, która działa w Komisji Europejskiej.
-
Jeśli MGM zostanie zlikwidowane, to dziedziny gospodarki, którymi się zajmowało, powrócą do ministerstw: Rolnictwa i Transportu - wyrokuje Grzegorz Witkowski, asystent odchodzącego ministra Marka
Gróbarczyka.
- Gdy minister Gróbarczyk przejmował stery, postawił warunek, że to nie może być tylko synekura. W efekcie w jego dyspozycji jest znacznie więcej sektorowych programów operacyjnych, a
najprawdopodobniej przed odejściem premier Kaczyński włączy jeszcze pod nadzór właścicielski porty morskie i będzie to silny resort branżowy - twierdzi Witkowski.
Zdaniem asystenta ministra,
szczególnie w dobie sporu o dorsza rybacy mają w ministrze gospodarki morskiej jedyną personalnie odpowiedzialną osobę za rozwiązanie tego problemu. Natomiast gdy branża połowowa powróci do Ministerstwa
Rolnictwa, to jej sprawy będą znów na dalszym miejscu.
Krzysztof Zaremba (PO) - jeszcze poseł, ale w nowej kadencji parlamentu senator - jest ostrożny: - Generalnie będzie następowała
racjonalizacja i konsolidacja resortów. Nie chcę się jednak wypowiadać do chwili, aż nowy premier nie ogłosi składu i struktur rządu.
Jednak Paweł Porzycki, prezes Euroafriki Linie Żeglugowe, mówi
wprost: - Z punktu widzenia przedsiębiorstw armatorskich lepiej mieć swój resort, bo jego konstytucyjny minister ma siłę przebicia na forum Rady Ministrów, niż być w tylko jednym z departamentów w
strukturze wielkiego ministerstwa. Porzycki przypomina, że armatorzy działają w oparciu o prawo i konwencje międzynarodowe. Tymczasem chce się ich "postawić w tym samym otoczeniu polskim co porty oraz
infrastrukturę i transport lądowy".
Janusz Catewicz, prezes Zarządu Morskich Portów Szczecin i Świnoujście: - Jeśli ministerstwo ma być rachityczne, z niewielkim zakresem kompetencji, to chyba
nic złego się nie stanie, gdy jego zadania będą przypisane innemu resortowi. Sprawność działania zawsze bardziej zależy od kompetencji osób. Wolałbym jednak, aby MGM pozostało, bo to większa ranga tego
sektora gospodarki.
Rafał Wiechecki, który tworzył morski resort, uważa, że jeżeli już miano by likwidować MGM, to lepiej, aby jego branże znalazł się w Ministerstwie Gospodarki. Mówi: - A nie jak
poprzednio: rybołówstwo w Ministerstwie Rolnictwa, a żegluga w resorcie transportu. Uważam tak, ponieważ jest to po prostu działalność gospodarcza.
Wiechecki opowiada się za wzmocnieniem MGM o
żeglugę śródlądową i przemysł stoczniowy: - Byłoby to wówczas bardzo ważne, wyspecjalizowane ministerstwo. Tym bardziej że w tym sektorze koniunktura na świecie jest olbrzymia i nie widać jej końca.
Były minister ma nadzieje, że być może MGM nie pójdzie do likwidacji: - Z moich informacji wynika, że sprawa nie jest przesądzona. Lider PO pochodzi z Trójmiasta. Z moich rozmów z kierownictwem
Platformy na Pomorzu Zachodnim wynika, że ono również jest za pozostawieniem ministerstwa w obecnym kształcie.
Głos zabrał również obradujący w Kołobrzegu Sejmik Morski, który w obronie resortu
wysłał petycję do Donalda Tuska, kandydata na premiera.