Najpóźniej na początku 2011 r. ma być gotowa południowa obwodnica Gdańska, która połączy autostradę A-1 z prawobrzeżnymi terenami
gdańskiego portu i drogą krajową nr 7 w kierunku Warszawy - tak zapewniali, 25 kwietnia br., p.o. wojewody pomorskiego Piotra Karczewskiego, przedstawiciele Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
Jeszcze niedawno wszyscy zainteresowani tą obwodnicą wcale nie byli pewni, czy ona powstanie. Okazuje się, że narodowy zryw w odpowiedzi na przyznanie Polsce organizacji Euro 2012 potrafi czynić cuda i
rozwiązać problemy niemożliwe dotąd do rozwiązania.
Jak do tej pory, nikogo nie przekonywały wysuwane argumenty, że w 2007 r, (i to już 1 czerwca br.) rozpocznie pracę, budowany z rozmachem w Porcie
Północnym, terminal kontenerowy DCT i że w ciągu doby wyjeżdżać będzie z niego (albo do niego wjeżdżać) 5 tys. samochodów z kontenerami. Już w br. szefostwo terminalu chce przeładować tam ok. 60 tys. TEU,
a w przyszłym - 250 tys. TEU. Następny pułap to 500 tys. TEU, bo takie w założeniach obroty ma terminal osiągnąć. Wiadomo jednak, że możliwe jest dalsze zwiększenie jego mocy przeładunkowych. Marian
Świtek, wiceprezes Zarządu Morskiego Portu Gdańsk SA, wskazuje, że potencjał DCT może sięgnąć 2,5 mln TEU, ale port widzi jeszcze większe możliwości rozwojowe przy udziale innych operatorów - nawet do 4
mln TEU. Byłby to więc potężny ośrodek kontenerowy w rejonie południowego Bałtyku.
Dodatkowo, niebawem, rozpocznie pracę pobliskie centrum logistyczne. Potem obok powstaną nowe terminale: ro-ro i
pasażersko-promowy, a wszystko to wywoła kolejne niezbędne inwestycje towarzyszące, jak: biura, magazyny, restauracje, hotele itd. Nawet specjalistów z Unii Europejskiej nie przekonywały dotąd wizje
przemysłowego rozwoju tej części Portu Północnego, bo nie tak dawno słyszeliśmy, że obwodnica południowa Gdańska została przesunięta na bliżej nieokreśloną przyszłość, w oczekiwaniu na fundusze, które
miały wspomóc sfinansowanie tej inwestycji. Wyobraźmy sobie, co będzie się działo w najbliższych miesiącach, kiedy z Portu Północnego zaczną wyjeżdżać kontenery zmierzające na południe kraju. Już teraz
szalenie trudno przebić się przez wielokilometrowe korki w centrum rozkopanego Gdańska. Dodajmy do tego zwiększenie ruchu turystycznego w miesiącach letnich, a otrzymamy drogowy horror w najlepszym
wydaniu.
Co by się działo na ulicach za 2-3 lata, gdyby nie cudowny lek na wszystko, czyli Euro 2012? Zapewne Gdańsk stałby się przekleństwem nie tylko dla kierowców i mieszkańców, ale także dla
inwestorów, którzy mogliby zweryfikować swoje plany i omijaliby miasto z daleka, jako miejsce, do którego nie sposób się dostać.
Przysłuchując się niedawno naradzie u wojewody pomorskiego, przecierałem
oczy ze zdumienia, bo okazało się, że fundusze właściwie przestały być problemem i że nie one decydują o powodzeniu inwestycji. Franciszek Rogowicz, dyrektor gdańskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg
Krajowych i Autostrad, wypowiedział znamienne słowa, że obecnie w Polsce przygotowanie inwestycji trwa od 5 do 7 lat, natomiast sama budowa zamyka się w 24 miesiącach. Tak właśnie jest z południową
obwodnicą Gdańska. Już w 2002 r. dyrektor Rogowicz podpisał porozumienie w sprawie realizacji tej drogi z marszałkiem województwa, wojewodą i wójtami gmin, przez które ma ona przebiegać, natomiast na
rozpoczęcie właściwej budowy jeszcze musimy poczekać. Taki jest stan prawny w Polsce, że przyspieszenie okresu przygotowawczego wielkiej inwestycji jest niemożliwe, gdyż np. na decyzje w Ministerstwie
Ochrony Środowiska czeka się od 6 do 12 miesięcy. Jeżeli politycy i parlamentarzyści nie znowelizują wielu ustaw i aktów prawnych, dotyczących budownictwa, w przygotowaniach do Euro 2012 napotkamy na
bariery, które mogą utrudnić wykonanie wielu prac.
Obecny stan realizacji obwodnicy jest następujący: na liczącej ponad 19 km trasie zinwentaryzowano 900 działek, które trzeba teraz wykupić od
właścicieli, co nie jest proste, ponieważ nie wszyscy chcą się ich pozbyć. Grunty pod budowę zajmują powierzchnię 340 ha i stoi na nich 227 budynków. GDDKiA, która ma na koncie potrzebne do wykupu 226 mln
zł, szuka wsparcia u samorządów gmin, przez które trasa będzie przebiegała, by pomogły w negocjacjach z rolnikami, wskazując im także zastępcze grunty. Ten etap ma potrwać do końca 2008 r. i wówczas
GDDKiA wystąpi o pozwolenie na budowę oraz ogłosi przetarg na wykonawstwo. Właściwa inwestycja ma rozpocząć się za 2 lata, a na przełomie 2010 i 2011 r. trasa powinna zostać oddana do użytku.
Ale sama
obwodnica to tylko fragment infrastruktury drogowej potrzebnej miastu i gdańskiemu portowi. Dojdzie ona przecież tylko do mostu wantowego, od którego do Portu Północnego prowadzi jednopasmowa ul.
Sucharskiego. To następny ważny odcinek, wymagający poszerzenia i przebudowy. W tej sprawie poczyniono pewne postępy. Jak stwierdził prezydent Gdańska Paweł Adamowicz (jako że miasto jest inwestorem), w
maju ogłoszono przetarg na dokumentację techniczną niezbędną do otrzymania pozwolenia na budowę i teraz wszyscy czekają na decyzję Komisji Europejskiej o przyznaniu pieniędzy na ten cel. Pytanie tylko,
czy wystarczy ich na całość przebudowy, czy też inwestor będzie musiał modernizację wykonywać w kilku etapach. Potrzeba bowiem ponad 1 mld zł, aby przebudować ul. Sucharskiego od mostu wantowego i od niej
poprowadzić nową drogę - tunelem pod Martwą Wisłą, do Nowego Portu i modernizowanej obecnie ul. Marynarki Polskiej. W tym rejonie stanie bowiem stadion Baltic Arena, na którym w 2012 r. rozgrywane będą
mecze. Wymienione inwestycje umożliwią kibicom do-jaz do stadionu od strony południowej - Warszawy, Katowic, Poznania - z pominięciem centrum Gdańska.
Pozostaną jeszcze do rozwiązania problemy z
wyjazdem z Gdańska w kierunku zachodnim, zwłaszcza do trójmiejskiej obwodnicy i lotniska w Rębiechowie. Ale i tu pojawiają się coraz to nowe koncepcje, odgrzewane są też stare, jak choćby realizacja tzw.
nowej ul. Spacerowej, która miałaby połączyć tunel pod Martwą Wisłą z północno-zachodnią częścią miasta. To dobrze, że się pojawiają, bo tylko dzięki śmiałym projektom możliwe będzie dostosowanie układu
komunikacyjnego starego Gdańska do potrzeb XXI w. I pomyśleć, jak ubodzy bylibyśmy bez sportu, który w takim to sensie staje się inicjatorem gospodarczych poczynań.